nie mów słucham bo cie wyrucham

Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!”. Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. Na tej stronie sprawdzisz co w slangu oznacza słowo nie .Wszystkie definicje i objaśnienia w słowniku Slang.pl (wliczając w to " Nie mów slucham bo cię wyrucham ") powstały w oparciu o wiedzę i analizy naszej redakcji, co oznacza, że możesz być pewny ich poprawności!Popularne zapytania prowadzące do tej strony: co to znaczy nie „A ciebie — mawiał — do tej budy (na scenę niby) nie puszczę. Ty siebie szanuj, temperamentu nie masz”. We mnie bo ojciec żadnej cechy nie spostrzegał, człowieka nie widział; tylko cenzurki i stopnie dobre chwalił, do książki kijem, ręką i nogą zapędzał, a przy rozmowie z obcymi zawsze drwił ze mnie i lekceważył. Norda FM. Lokalne Radio Norda FM - zawsze aktualne informacje i tylko dobra muzyka! Słuchaj nas na 88 MHz w Wejherowie i okolicach! Jesteśmy też w sieci TK CHOPIN. Pozdrowienia dla Nordowych :-) Do zobaczenia wkrótce! Nie ma niczego dobrego jak smaczny chleb Ale jest napalone i spieczone, jest to seks Nie zbliżaj się do mnie bo wyrucham Cię Nie mam takiego wpływu, ale dziewczyny kuszą mnie, chłopcy też Lubię ruchać każdą osobę Lubię gwałcić małe zwierzątka Jak nie masz ochrony to zostaniesz zgwałcony Świeży chleb mi dostarcza albo Single Tanzkurs Mülheim An Der Ruhr. - Piąty komisariat policji, słucham. -Nie mów kurwo słucham bo w morde cie wyrucham, teraz ściągam bucha - Że co? - JAJCO! Chuj ci do ucha, przez was to mi grozi pucha - Z kim rozmawiam? - Erdo sie przedstawia, co, już zapomniałeś jak mi chciałeś przybić włada? To to już przesada, jakaś kurwa zwada, jesteś kawał gnidy, jesteś kawał kurwa gada - Ej, uważaj sobie gnoju z kim rozmawiasz - Wiem, komisarz Babiarz, we własnej osobie, dużo wiem o tobie, komu wchodzisz w drogę, nawet kurwo wiem, jakim jeździsz samochodem - Oj, grabisz sobie człowieku, grabisz sobie - Ta? To słuchaj coś ci jeszcze chuju powiem, a jak! Nie masz tutaj życia w Częstochowie, to fakt, że wreszcie ktoś poskacze ci po głowie - Jeszcze raz tak powiesz, to zaraz tam przyjadę - Przyjedź, to dostaniesz tylko chuja w łapę, żyje i cały czas jakoś daję rade i zapamiętaj, że na policję chuja kładę. REF: ZNOWU! Chcą odebrać nam wolność ZNOWU! Frajer z ucha pierdolnął ZNOWU! Wpadną tu psy na sportową i pewnie znowu zawiną kogoś (2x) Wiesz jak jest, ej, tak bym zrobił ziombel Zrobiłbym porządek, podłożył bombę Wypierdolił komisariat razem z sądem i zakończył na dobre całą wojnę Stojące chłopaki pod klatką spokojnie Podjeżdżają kurwy Fabią i trzepią w spodnie Niedługo to nam tutaj przyślą siły zbrojne Skurwysyny pierdolone, te psy zapchlone Każda suka nosi klamkę pod ogonem i za posiadanie wymierzy w Twoją stronę Obcinaj ziomek nieoznakowane fury i pamiętaj, że te szczury noszą też kaptury Pomyślisz, że to jakieś typy, a to będą kurwy Wtedy doświadczasz lipy i jesteś bliski puchy U Ciebie zębów zgrzyty, a wilk syty Słuchaj tego chłopa, nie udawaj, że nie słyszysz REF: ZNOWU! Chcą odebrać nam wolność ZNOWU! Frajer z ucha pierdolnął ZNOWU! Wpadną tu psy na Sportową i pewnie znowu zawiną kogoś (2x) #22 Imagin Niall +18 #22 Imagin Niall +18 -No spróbuj, co Ci szkodzi. -Zayn. Nie mam ochoty. -Tylko raz. -Nie zmuszaj mnie. -No dobrze, nie to nie. Wiesz, że to ostatnia szansa? -Tak. -Pewn... -Zayn! PEWNA! - krzyknęłaś, kiedy Zayn namawiał cię na zapalenie jointa. -Dobrze, już nie nalegam. - skończył, a w drzwi wszedł Niall. -O! Kochanie moje! - powiedziałaś i ucałowałaś chłopaka. -Cześć skarbie - powiedział lekko zdyszany. -Co taki zdyszany? - spytałaś. -A, biegłem sobie. - odpowiedział całując cię w czoło. - Zayn, a ty co? [ mi pilnujesz? -A jak. - odpowiedział z uśmiechem. -Dzięki, przynajmniej jest bezpieczna. - odpowiedział radośnie. -Spoko. Muszę lecieć, niestety. - posmutniał. -Pa Zayn! Powiedziałaś tuląc się do niego. -Hej [ hej Niall! - powiedział i wyszedł. Jest około godziny 20. Niall zdjął płaszcz, usiadł na kanapie, wziął laptopa i udawał, że coś robi. Miał zdenerwowaną buzię, a jego oddechy były ciężkie. Widziałaś jak zaciskał pięści ze złości. Oparłaś się tyłem o bar, patrząc na chłopaka i zakładając ręce na klatce piersiowej. -Co taki zdenerwowany? - sapnęłaś. -Ile on tu jeszcze będzie przychodził? - spytał spokojnie, patrzył się w ekran. -Kto? - spytałaś. -Zayn. Co wracam z pracy on tutaj jest. Mam już dość. Ta akcja toczy się od kilku tygodni. Myślisz, że ile jeszcze wytrzymam? Skąd mam wiedzieć czy się nie całujecie, nie dotykacie, ani nie walicie? To mnie ostro denerwuje. [ jeżeli mnie zdradzisz - to drugiej szansy już nie będzie, zrozumiano? -Tak. - powiedziałaś stanowczo i popatrzyłaś się w okno, w którym sypał śnieg. -Cieszę się. - powiedział ze sztucznym uśmiechem. Podeszłaś do niego, z tyłu sofy, oplotłaś ręce wokół szyi i zaczęłaś ściskać jego białą koszulkę w delikatnych dłoniach. Ignorował cię, ale wiedziałaś, że mu się to podoba. Usłyszałaś jak cicho sapnął. -[ - mruknął pod nosem. -Słucham? - odpowiedziałaś uśmiechnięta. -Nie mów słucham, bo cię wyr... -...ucham? - dokończyłaś przygryzając płatek jego ucha. -Przestań mnie uwodzić. Masz Zayn'a. - powiedział poważny. -Nie to nie! Bez łaski, idę do pokoju. - powiedziałaś zbulwersowana i odeszłaś. -[ Ale ja żarował... - szepnął. - ...em... - zamyślił się i położył głowę na oparciu sofy. Nie zdążyłaś usłyszeć. Rzucił wszystko i pobiegł w twoją stronę. -[ - powiedział zasapany. -Co chcesz? -Nie co, tylko kogo. - powiedział opierając się o łóżko. -Mnie? - spytałaś zakrywając się kołdrą po uszy. -Zgadłaś. - powiedział. Zdjął z siebie koszulkę i spodnie, położył się obok ciebie w bokserkach. -Nie kuś. - powiedziałaś chowając głowę pod kołdrę. -Nie kuszę. - mruknął odkrywając cię do pasa. Uśmiechnął się na widok, że nie masz do tej pory na sobie nic. -Co zęby suszysz? - spytałaś odwracając się do niego tyłem. -Ejejej! Odwróć się albo na plecy albo przodem do mnie skarbie. A jeżeli jesteś tak cała. -A co jak nie jestem? - spytałaś i przygryzłaś dolną wargę. Chłopak sapnął, przewrócił oczami i zerwał z ciebie kołdrę. Tak jak powiedział i pomyślał tak było. Specjalnie nic na sobie nie zostawiłaś. -Wiedziałem. - powiedział i zaśmiał się pod nosem. Obrócił cię z impetem na plecy, delikatnie usiadł na tobie i zaczął przygryzać twoją szyję, usta i brzuch. -Niall. - wymruczałaś. -Słucham? - specjalnie odpowiedział. -Nie mów słucham, bo cię wyrucham. - powiedziałaś zadziornie. -Proszę cię bardzo! - odpowiedział czule i namiętnie całując twoje usta. Przewróciłaś go na plecy i zdjęłaś bokserki. Zjechałaś do jego kolegi, który był już na ciebie gotowy. Delikatnie wzięłaś go w rękę i powoli poruszałaś w górę i w dół. Przygryzłaś wargę i uśmiechnęłaś się do chłopaka, który cały czas patrzył się do góry z rozwartymi ustami, z których wydobywały się jęki. Otworzyłaś lekko usta i złapałaś go delikatnie w swoje rumiane wargi. -[ - szepnął, kiedy zaczęłaś krążyć językiem wokół końcówki. Poruszałaś głową w górę i w dół, w końcu wróciłaś do jego torsu, masując go i całując. Chłopak usiadł, popatrzył się na ciebie, uśmiechnął, łapał za biodra i przeniósł na niewielką szafkę. Popatrzył ci w źrenice, które ci się mocno powiększyły. -Zamknij oczy i jak chcesz to krzycz. Nie karz mi przestawać, jasne? - powiedział czule. -Tak skarbie. - powiedziałaś przygryzając wargi i oblizując usta. Zamknęłaś oczy, tak jak kazał ci blondyn. Poczułaś go w sobie, jak się zagłębia, a ciebie rozrywa ciśnienie od środka. -Niall! Niall! - jęczysz, wplątując dłonie w jego włosy. Nialler zaczyna ruszać się w przód i w tył coraz szybciej. Jego kolega wchodzi w ciebie z łatwością. Wasze jęki i oddechy są ciężkie i głośne. Chłopak nie przestaje, za to szafka nocna zaczyna się przesuwać, na co nie zwracacie uwagi. Horan trzyma cię za biodra i spogląda w dół. -Niall! Proszę! Ach!- jęczysz. -Jeszcze chwila, już kończę. - odpowiedział zdyszany. -Niaall! Niaaall - krzyknęłaś, gdy już doszłaś. Chłopak jeszcze chwile poruszał się powoli i wtulił się w ciebie. Mieliście rozgrzane ciała, ciężkie i szybki oddechy. Chłopak znów przeniósł was na łóżko, tym razem przykrył was obydwoje i wtulona w jego silne ramiona zasnęłaś. Kiedy obudziłaś się rano, zobaczyłaś w drzwiach chłopaków z 1D. Uśmiechnęli się i zaczęli klaskać. -Brawo Horan! - cieszyli się. Twoje poliki oblał rumieniec, wtuliłaś się w chłopaka, który leżał z uśmiechem i śmiał się z chłopaków. -Z czego zacieszacie? - spytał. -Z waszego ruchaaniaa! - odpowiedział ze śmiechem Harry. -Ta, ta, jasne. Teraz to sobie wymyślajcie. -Oj nie kłam Horan! Trzeba było zasłonić okno! - powiedział Zayn. -Przynajmniej możecie mi zazdrościć. - odpowiedział dumny. Za dwa miesiące dowiedziałaś się, że jesteś w ciąży. Prawdopodobnie będziecie mieli małe bliźniaki, Horaniątka. lub + dodaj FILM Filmy Poczekalnia Rankingi Użytkownicy Zaloguj się Rejestracja Maxiory > Poczekalnia > Nie mów słucham bo Cię wyrucham - FILMÓW W BAZIE 84 794 W POCZEKALNI 52 217 0 Nie mów słucham bo Cię wyrucham - Dodany 17:35 przez kornelia123 dodaj do ulubionych skomentuj zgłoś film hahahahahahahhahhahahahaha Ranking:0| Kategoria: Śmieszne | Komentarze: 0 | Wyświetleń: 131 | Tagi: (pokaż tagi)smieszne zabawne komedia prank zart Poleć filmik Ustaw opis na Gadu Gadu Poleć filmik znajomym na Naszej Klasie Link wymaxiorowany przez 0 użytkowników i 0 gości Komentarze (0) Reklama Podobne Maxiory 101 Nie wyjdzie z łazienki, bo nie ma makijażu Ah te dziewczyny, myślą, że przejmujemy się,... 64 Makijaż nie do zmycia Czyli jak zrobić z kumpla niezłą dupeczkę. :... 47 Wojownik Jedi prank Dobry prank z siłą nadprzyrodzoną. 128 Dobry prank na modelkach Ich reakcja na wzwód jednego z pracowników. ... 69 Kocham pani pępek! Krótka kompilacja dziwnych filmików w Łodzi ... 79 Chciałbym panią mydlić... Krótka kompilacja dziwnych filmików, czyli J... 54 Japoński żart z dinozaurem 113 Atak zombie - żart halloween 25 Nigdy nie mów nie pandzie! Kung-fu panda wymieka 58 Zabawne teksty w TV Polecamy Gry online Dziewczyny Teksty piosenek Pytania i odpowiedzi Reklama Popularne boniiiiiek22LandSpacemegasmiesznePrzemooomaxior_total_90 Rzut sędziowskiYamaha R6 Astra Turbogłośne chrapanie i biganie we śnieNajwiększa wystawa LEGO w Polsce. Wyjątkowe budowle!YamakasiEURO2012 FAN ZONE - STREFA KIBICADanny Way mega rampa boks rzut sędzia humor opel astra turbo yamaha głośne chrapanie biganie śnie lego klocki wystawa warszawa city star wars technic Yamakasi STREFA KIBICÓW POLAND Regulamin Polityka prywatności Reklama FAQ Kontakt Maxiory Poczekalnia Copyright 2005 - 2011 by Powered by czas: 0,05 s, mem: 3,237MB, zapytań: 16, czas DB: 0,009 s Jest to pierwszy scenariusz tego typu na naszym blogu. Mam nadzieję, że wam się spodoba :3 KEY Jechałaś autem ze swoim chłopakiem Kibumem i jego najlepszym przyjacielem Jonghyunem. Wszyscy we trójkę wracaliście z imprezy. Była szósta rano i nikogo na drodze. Dla was lepiej, bo każdy z was w nocy trochę sobie popił. Key prowadził samochód, ty siedziałaś obok niego, a Jonghyun leżał na tylnej kanapie i spał. -Key kochanie, dlaczego jedziemy jakąś drogą w lesie? - spytałaś go -Bo nikt o tej godzinie tędy nie jeździ. Więc jest jednak szansa, że się nikt nie dowie, że wracamy pijani. - odpowiedział -I bez prawka, co nie~~ - odezwał się zaspany Jjong -Ty tam leż i śpij, a nie gadasz głupoty. Dalej jechaliście już w ciszy. Nagle na prostej drodze wyszedł policjant i kazał się wam zatrzymać. -Dzień dobry panie władzo. - powiedział spokojnie Key otwierając okno -Dzień dobry. Zza radiowozu policyjnego wyskoczył jakiś dziennikarz z kamerzystą. Podszedł to waszego auta i podsunął mikrofon Kibumowi. -Jest pan tysięcznym kierowcą, który przejechał się tą nową szosą! Otrzymuje pan nagrodę w wysokości 5000 dolarów! Key zamurowało. Nie dość, że wraca pijany z imprezy to jeszcze dostaje kasę za byle gówno. -Czy chciałby się pan podzielić z nami co zrobi pan z tymi pieniędzmi? -Na samym początku to zapisałbym się na kurs prawa jazdy. - odpowiedział po namyśle raper -Nie słuchajcie go panowie. On sobie tylko żartuje. - chciałaś jak najszybciej wybrnąć z zaistniałej sytuacji -Ja nie żartuje. Bardzo chciałabym się nauczyć jeździć. -O kurde! Gliny! - wykrzyczał Jonghyun -Mówiłem Ci Key, że tym skradzionym autem daleko nie zajedziemy. Policjant popatrzył na was. Wyjął z kieszeni krótkofalówkę i powiedział do niej: -Panie Gong mamy kolejnych do sprawdzenia. ONEW Siedziałaś w na sofie w dormie SHINee i czytałaś kolorowe pisemka, a twój chłopak Jinki ciągle kręcił się dookoła i zawracał ci dupę pytając gdzie leżą różne rzeczy w ich mieszkaniu. -____! A widziałaś może gdzie położyłem telefon? - zadał ci kolejne pytanie, które nie miało sensu -Masz go w ręku. Czy mógłbyś przestać kręcić się w kółko? Zaczyna mnie to irytować. -Ale... -Co ale. Wracaj do tej kuchni i rób dalej obiad, a nie szukasz rzeczy niepotrzebnych ci do tego. - podniosłaś głos -No dobrze , już dobrze mamo. Nie krzycz na mnie. Wracam sobie do kuchni. Tak jak powiedział tak też zrobił. Chwilę później do dormu wszedł zadowolony Taemin. Uśmiechnął się w twoją stronę i spytał -Jest może Onew? Mam dla niego produkty, które chciał. -W kuchni - pokazałaś palcem w tamtą stronę Maknae poszedł do pomieszczenia wskazanego przez ciebie. Ty za to wróciłaś do czytania gazety. Nie minęło 5 minut, a z kuchni słyszałaś kłótnię dwójki osobników. -Miałeś to wsadzić w tą dziurkę, Onew! -No sorry. Mam chyba prawo do niewiedzy. -Jesteś mężczyzną to raczej powinieneś wiedzieć jak się wsadza i od której strony! Bardzo chciałaś wiedzieć co najlepszego robi twój chłopak z Taeminem w kuchni. Odłożyłaś gazetę na stolik, wstałaś z kanapy i ruszyłaś w stronę chłopaków. -Co tu się najlepszego wyprawia? - zapytałaś przechodząc przez próg kuchni W tym momencie zobaczyłaś Taemina, który trzymał w rękach faszerowanego kurczaka i Onew z 'patykiem' (nwm jak to się nazywa) od rożna, który próbował nabić ptaka. -Robimy obiad kochanie. - odpowiedział ci Jinki z wielkim bananem na twarzy -Ale niestety Onew nie umie wsadzać. - powiedział maknae śmiejąc się pod nosem -Czy jak się kochacie to on też nie może wcelować? Wtedy Taemin wybuchł wielkim, niepochamowanym śmiechem, a ty zrobiłaś się cała czerwona. Nagle Jinki ręką brudną od przypraw od kurczaka walnął Tae w policzek. -Czyli, że tak. Ooo Jinki stary, ale wpadłeś... TAEMIN *dryń dryń* Usłyszałaś dzwonek w swoim telefonie. Jak zwykle nie wiedziałaś gdzie się znajduje. Biegałaś po całym mieszkaniu jak głupia nasłuchując skąd dochodzi dźwięk. W końcu znalazłaś swoją komórkę na pralce w toalecie. Nawet nie popatrzyłaś kto dzwoni, po prostu od razu odebrałaś. -Tak słucham. - powiedziałaś -Nie mów słucham, bo cie wyrucham - usłyszałaś w odpowiedzi roześmiany głos swojego chłopaka-Taemina. -Baardzo śmieszne. -To jak tam kolejny dzień w pracy? - spytał gdy skończył się śmiać -Tak jak zwykle. Nic nowego się w butiku dziać nie mogło. Nie zwracając uwagi na to co Tae ci mówił o zespole i o treningach, ty chodziłaś po mieszkaniu robiąc różne rzeczy. Zrobiłaś sobie kolacje, nakarmiłaś kota i przeczytałaś jakiś artykuł w gazecie. A ten dalej gadał ci o Shinee. Siedziałaś na kanapie słuchając tego co gada do ciebie Taemin. Nagle chłopak przestał wydawać z siebie dźwięki. Przeraziło cię to. -T-Taemin? - powiedziałaś do niego -Jesteś tam? Halo? Nic, żadnej odpowiedzi z jego strony. -TAEMIN! - wydarłaś się Nadal nic ci nie odpowiadał. Zaczęłaś się bać, że coś się mu stało. -A co jak go ktoś pobił albo zabił. Albo gorzej, zgwałcił. - mówiłaś sama do siebie zmartwiona Po dłuższej chwili rozmyślań rozłączyłaś się z Taeminem i zawiadomiłaś o tym policję. Razem z dwoma funkcjonariuszami poszłaś do mieszkania maknae. Miałaś ze sobą zapasowe klucze więc nie mieliście problemu z wejściem. Każdy z was bał się najgorszego po wejściu do domu. Zapadła grobowa cisza. Wszyscy szukaliście Taemina. -Chyba go znalazłem. - powiedział jeden z policjantów wchodząc do kuchni i się śmiejąc -Niech się pan tak nie śmie... - rzuciłaś w jego stronę lecz nie dokończyłaś, bo weszłaś do pomieszczenia. Przy stoliku siedział Taemin z telefonem przy uchu. Wszystko było w jak największym porządku. Chłopak po prostu zasnął. Policjanci zaczęli się z ciebie śmiać, a ty zrobiłaś się cała czerwona ze wstydu. -Upss. - mruknęłaś pod nosem, a panowie wezwani przez ciebie poszli zostawiając cię ze śpiącym Taeminem. MINHO Szłaś razem ze swoim chłopakiem Minho nad stawem w pobliskim parku. Trzymaliście się za ręce i obserwowaliście zachodzące słońce. -Słyszysz to? - spytał się nagle Minho patrząc się gdzieś w staw. -Niby co miałam słyszeć? -No żaby. Tak ładnie skrzeczą. -Jak żaby mogą ładnie skrzeczeć? Wydają dźwięk i tyle. - powiedziałaś do niego -A właśnie, że nie. Udowodnię ci to. Choi puścił twoją rękę. Ruszył w stronę brzegu stawu. Postawił jedną nogę na kamieniu, który był w wodzie. Zachwiał się, ale po chwili złapał równowagę. -Co ty chcesz zrobić? - spytałaś go widząc jak próbuje postawić drugą nogę na kamieniu. -Chce złapać żabę. - odpowiedział z uśmiechem na buzi -Nie uda ci się. -A założymy się? Minho patrząc na ciebie postawił w końcu drugą nogę. Niestety w stawie. Momentalnie stracił równowagę i całym ciałem wpadł do wody. Zaczęłaś się z niego śmiać. Chłopak sobie nic z tego nie zrobił. Dalej siedział w tej wodzie i śmiał się sam z siebie. Nagle na jego ramię wskoczyła mała żabka. Choi szybko ją złapał w swoje ręce i wstał. -I co? Udało mi się. JONGHYUN Leżałaś w łóżku. Było dobrze po 1 w nocy, a ty czekałaś aż twój chłopak Jonghyun wróci z urodzin swojego najlepszego przyjaciela Kibuma. Mijała kolejna godzina, a on nie wracał. Zmartwiona tym, że Jjong dalej nie wraca wstałaś z łóżka i poszłaś do salonu po swój telefon. Już miałaś wykręcać numer do chłopaka, gdy ktoś zaczął przekręcać klucz w drzwiach. Popatrzyłaś się w tamtą stronę i zobaczyłaś jak Onew pomaga Jonghyunowi wejść do mieszkania. -Gdzie mam go odstawić? - spytał Jinki spoglądając na ciebie -Do sypialni. - odpowiedziałaś pokazując mu gdzie ma iść. Onew odstawił półprzytomnego Jjonga do łóżka, pożegnał cię i sobie poszedł. Już bez żadnych zmartwień położyłaś się obok swojego chłopaka i zasnęłaś. Godzina 8 rano. Niedziela. Obudziłaś się. Kim dalej spał jak zabity. Wstałaś z łóżka i poszłaś się odświeżyć. Po wykąpaniu się nabrałaś ochoty na tosty. Zrobiłaś sobie śniadanie i usiadłaś przy stoliku w kuchni. Nagle do pomieszczenia wszedł zaspany Jonghyun. -Dzień dobry. - powiedziałaś do niego z uśmiechem na ustach -Dobry, dobry. - odpowiedział -Łeb mnie boli. -To weź jakąś tabletkę. -A tak, tak. Tabletka. Jjong podszedł do szafki z lekarstwami i wziął jakiekolwiek opakowanie lekarstw. Popatrzyłaś na niego i wpadłaś w śmiech. Ten szybko połknął tabletkę i spojrzał na ciebie. -Coś mam na sobie, że się tak ze mnie śmiejesz? Coś dziwne te tabletki. -Nie nic na sobie takiego nie masz. - parsknęłaś -I wiesz... Te tabletki nie są na ból głowy. Są one antykoncepcyjne. ~*~*~ Bomi Mamy już 100 post!!! :D Jestem szczęśliwa. Miałam coś dodać swojego, ale przez przypadek wyrzuciłam. Łapcie imagina z Niallem. :) Miłego czytania. - Jeśli chcesz dostać dedykacje z imaginem, napisz w komentarzu z kim. Dla anonimów: jeśli chcesz dopisz jeszcze swój jakiś podpis :) -------------------------------------------------- Wieczór. Zachmurzone niebo, mroźny wiatr, krople deszczu spadające na twoją zapłakaną twarz. Biegłaś przez miasto głośno szlochając. Nie wiedziałaś gdzie... Byle jak najdalej od ludzi. "Oni mnie nie chcą, oni mnie nie chcą!"-powtarzałaś w myślach. Nie wiedziałaś, gdzie się schronić, dokąd pójść. Nie miałaś żadnych znajomych, a twoja rodzina uznała cię za zbędny bagaż... Zostałaś sama. Sama jak palec... Wszędzie było ciemno i zimno, nie miałaś pojęcia, co dalej. Byłaś ubrana jedynie w czarny rozpięty płaszcz, biały szeroki sweterek, krótkie niebieskie szorty i trampki. Miałaś upięte wysoko włosy, a mokre ich kosmyki opadały ci na czoło. Cała się trzęsłaś. Biegłaś jakąś ciemną, pustą ulicą. Co jakieś pięć metrów stały latarnie, lecz nie dawały one wiele światła. Poza tym łzy sprawiały, że nic nie widziałaś... Nagle mocno w coś uderzyłaś. Nie do końca wiedziałaś, w co. Chciałaś to ominąć i biec dalej, ale to coś, a raczej ten ktoś mocno cię złapał i przytulił do siebie: -Cicho... Nie płacz... Już się przyjemny męski głos. Nie miałaś pojęcia kto to. Przecież nikogo tu nie znałaś. Ale było ci tak dobrze. Brakowało ci tej czułości, jaką on cię otoczył. Poczułaś słodki swąd jego perfum. Boski zapach... Wtuliłaś mokrą twarz we wgłębienie w jego szyi. Chwilę tak staliście. Chłopak odsuną się od ciebie powoli, ujął twoją twarz w dłonie i powiedział: -Chodź, zabiorę cię stąd. Swoim kciukiem wytarł ci łzy spływające po policzkach i obejmując cię ramieniem ruszyliście w stronę czarnego samochodu stojącego za rogiem najbliższego budynku. Chłopak niczym prawdziwy dżentelmen otworzył ci drzwi, a ty posłusznie weszłaś do środka. Poczułaś, jak ciepło przyjemnie wpływa na twoje skostniałe dłonie i stopy. Nieznajomy usiadł za kierownicą; miał na głowie kaptur, a na nosie okulary przeciwsłoneczne. "Po co komuś okulary przeciwsłoneczne w taką pogodę?"-zdziwiłaś się. Nagle chłopak złapał cię za dłoń: -Jezu, jesteś taka lodowata... Huh, przypomniała mi się scena ze "Zmierzchu", tylko że tym razem ty jesteś moim cicho. W odpowiedzi uśmiechnęłaś się pod nosem. Nie miałaś nastroju do żartów. Obcy zaczął rozmowę: -Wiesz, jeszcze nawet się sobie nie przedstawiliśmy... -Emm... Miło mi. Jestem ( -Wzajemnie. Jestem..-zdjął kaptur i Jestem Niall. Z One Direction. Zamarłaś. Niall? Horan?! Na kilka chwil zapomniałaś o oddychaniu. Wszystko, co dosłownie sekundę temu było dla ciebie przytłaczające, ulotniło się gdzieś wraz z tlenem. Ujrzałaś przed sobą prawdziwego anioła, twój ideał! Patrzyłaś na niego z wytrzeszczonymi oczami. On uśmiechnął się szeroko i zapytał: -Fanka, prawda? Ty tylko pokiwałaś głową. Nie mogłaś wydobyć z siebie ani słowa. -To nie wiem... Chcesz zdjęcie, autograf, płytę... popiszczeć?-mówiąc to ostatnie, odsunął się od ciebie na bezpieczną odległość. -Nie...-całe ciśnienie z ciebie Ja chciałabym ci podziękować... Naprawdę, dziękuję. Z całego serca... -Emm... Ale ja jeszcze nic nie uniósł brew. -Uwierz, zrobiłeś... -Nie bardzo rozumiem. -Może to dlatego, że uwielbiam wasz zespół, nie wiem. Ale wy... Ty i chłopaki... Wy jesteście moim jedynym źródłem szczęścia... Samo to, że wpadliśmy na siebie... Boże, jestem w takiej beznadziejnej sytuacji i nagle pojawiasz się ty. Przez te kilka minut byłeś moim największym szczęściem... Rozumiesz? Ale czas już wracać do tej chorej rzeczywistości... Będę się zbierać... -Zostań!-chwycił cię mocno za że nie chcesz żadnych gadżetów, podpisów i tym podobne?!-zmarszczył brwi. -Nie, niczego od ciebie nie się do niego. -Dokąd biegłaś? Podwiozę cię tam... Proszę, chociaż to... To co powiedziałaś... Jej, to było piękne! Muszę zrobić coś dla ciebie... -... Biegłam... Biegłam przed siebie. Po prostu, bez celu... -Po prostu?-uniósł brew i na jego twarzy pojawił się te łzy, które sam wycierałem? One też były tak po prostu?-całe jego ciało obróciło się w twoją nie wstydź się. Opowiedz mi o wszystkim. To zostanie między nami... To gdzie cię zawieść?-wyprostował się na miejscu i przekręcił kluczyk w stacyjce. Do twoich oczu napłynęły łzy. Niall od razu to zauważył i przytulił cię mocno. -Hej, co się stało? -Niall, ja nie mam dokąd załkałaś w jego ramię. -Co?-chwycił cię za ramiona i niepewnie odsunął cię od to nie masz dokąd pójść? -Moja matka... Ona kazała mi się wyprowadzić... -Żartujesz, prawda? A znajomi? Nie masz nikogo? -Nie... Przeprowadziliśmy się tu niedawno. Nie wiem, nie wiem co ze sobą zrobić... -Spokojnie, wszystko będzie dobrze. Pomogę źrenice automatycznie się Jakie ty masz piękne oczy... że twoją twarz oblał rumieniec, dlatego szybko spuściłaś spokój, poradzę sobie.. Nie chcę się narzucać. -O czym ty w ogóle mówisz? Jak chcesz sobie poradzić? -Jakoś to będzie.. -Myślisz, że zostawię cię samą? Na ulicy?! -Niall, przestań... Przez ciebie czuje się jak jakiś wyrzutek... Ech, którym jestem... Zabawne, prawda? Boże, kogo ja w ogóle próbuję oszukać? -( to ty przestań. Nie mów tak o sobie... Jedziesz ze mną, rozumiesz? Nie ma mowy, żebym nie zareagował! -Gdzie mam z tobą jechać? -Muszę ci coś pokazać. Jechaliście tak w ciszy. Nie wiedziałaś, o czym z nim rozmawiać, myślami byłaś gdzieś indziej... A przynajmniej starałaś się. Obecność obiektu twoich westchnień nieco cię dekoncentrowała... Jego ciepła dłoń cały czas trzymała twoją. Nawet jak zmieniał bieg, to robił to twoją ręką. Zatrzymaliście się pod London Eye. Chciałaś wysiąść z samochodu sama, ale Niall ci na to nie pozwolił. Otworzył ci drzwi i złapał cię za rękę po czym pociągnął w stronę wielkiego koła. Oczywiście kłóciłaś się z nim chwilę, bo on chciał zapłacić za ciebie. I tak postawił na swoim. W kapsule byliście sami. Najpierw było słychać tylko ciche uderzanie kropel deszczu o ścianki, a później zaczęliście rozmawiać. Siedzieliście na podłodze i oglądaliście miasto w deszczu. Kiedy byliście już na szczycie, Nialler wstał i pomógł ci się podnieść poprzez chwycenie cię za dłonie: -Tak właściwie, to po co tu jesteśmy?-zapytałaś przerywając ciszę panującą już dłuższy czas. -Kiedyś nie wierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia... Lecz pewnego razu poprzysiągłem sobie, że jeśli mnie takowa spotka, to swojej wybrance wyznam to ci głęboko w oczy, a twoje serce prawie wyrwało się z klatki zakochałem się w tobie. Jestem tego pewien jak nigdy przedtem. Zakochałem się, słyszysz? Wszyscy słyszycie?! Zakochałem!! Zakochałem się w ( obracając się dookoła własnej osi , jakby chciał, żeby cały Londyn o tym usłyszał! Chwyciłaś jego ramiona tak, aby stanął przed twoją sylwetką. Musiało wyglądać to przekomicznie; taka drobna, niska dziewczyna jak ty próbuje uspokoić... Albo skupić na sobie uwagę wysokiego, dobrze zbudowanego Nialla. Patrzyłaś na niego z lekkim zaskoczeniem. Blondyn uśmiechnął się ciepło, pewnie otulił całą twoją talię swoimi długimi rękami i patrząc na ciebie tymi intensywnie niebieskimi oczami, wyszeptał: -Zakochałem się w tobie, ( Kąciki twoich ust powoli uniosły się w górę. Chyba dopiero wtedy zaczęły docierać do ciebie jego słowa. Chciałaś podnieść się na palcach, żeby w końcu poczuć smak jego idealnych, malinowych warg, które co jakiś czas tak kusząco przygryzał. Lecz kiedy tylko twoje pięty oderwały się od ziemi poczułaś, że w ogóle nie czujesz gruntu pod stopami. To Niall... Szybko oplotłaś nogami jego biodra i oboje zaśmialiście się cicho. Przełożyłaś ręce, które wcześniej kurczowo ściskały materiał jego czarnej, skórzanej kurtki, przez jego ramiona i splotłaś swoje palce na jego karku: -Nawet nie wyobrażasz sobie, jak pięknie wyglądasz, kiedy się uśmiechasz. Błagam, rób to częściej...-poczułaś jego ciepły, miętowy oddech, który momentalnie owiał całą twoją twarz i zawładnął twoim umysłem. Odruchowo spełniłaś jego życzenie, po czym przysunęłaś jego twarz bliżej i delikatnie musnęłaś jego usta. Spotkało się to z cichym mruknięciem Irlandczyka. Spojrzałaś w jego oczy i zauważyłaś, że jeden krótki pocałunek sprawiał mu niedosyt. Ponownie obdarowałaś go czułym uśmiechem i po raz kolejny wpiłaś się w jego różowe wargi. Zrobiłaś to jednak tak intensywnie, że chłopak stracił panowanie nad swoim ciałem, zachwiał się na nogach i oboje wylądowaliście na podłodze! -W takich warunkach mogę się wypierniczać codziennie..-zaśmiał się, a ty od razu mu zawtórowałaś. VIA - CZYTASZ = KOMENTUJESZ

nie mów słucham bo cie wyrucham